Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Boży awans

20 stycznia 2022
Comments off
538 Odsłon

„Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją” (Księga Jeremiasza 29:11)

Styczeń 2018
Nabożeństwo dobiegało końca, kiedy Pastor zaczął wypowiadać Słowa prorocze od Boga. Wygłaszał Boże obietnice dla ludzi o podniesieniu, wywyższeniu, poszerzeniu granic, rozwoju, dużej zmianie. To mogło dotyczyć każdego, kto znajdował się na spotkaniu… A ja nagle usłyszałam: „Dosyć pracy za marne pieniądze!”. Znałam je doskonale – to ulubione powiedzonko mojego szefa (choć z jego ust padło mocniejsze, niecenzuralne określenie pieniędzy). Wtedy zrozumiałam, że proroctwo przeznaczone jest dla mnie, że Bóg chce dotknąć mojego życia. Nie miałam pojęcia, co się może wydarzyć i w jaki sposób to wszystko się spełni. Nie zdawałam sobie sprawy z rozmiaru Bożych planów. Jedyne, co wtedy tak naprawdę do mnie dotarło, to że Bóg ma dla mnie nową pracę, której bardzo potrzebowałam. Byłam zmęczona nadmiarem obowiązków i sfrustrowana brakiem jakichkolwiek perspektyw zmiany na moim kiepsko opłacanym stanowisku. Obiecałam Bogu, że pierwociny mojego wynagrodzenia – pierwszą pensję w nowym miejscu – oddam Mu w całości jako dar wdzięczności za Jego pomoc.

Od dłuższego czasu miałam silne przekonanie, żeby pójść na szkolenie. Kosztowało ono jednak więcej niż moja miesięczna wypłata i ciągle się wahałam. Jednak po usłyszeniu Bożej obietnicy, postanowiłam zainwestować w siebie i zapisałam się na termin najbliższej edycji tego kursu. Po jego zakończeniu zaktualizowałam swoje CV o nowo nabyte umiejętności i rozesłałam w odpowiedzi na interesujące mnie oferty pracy. Niedługo potem odezwała się firma, która poszukiwała pracownika z moimi kwalifikacjami, a ukończony przeze mnie kurs był punktem, dzięki któremu wybrano mnie na upragnione stanowisko. Tak oto trafiłam do pracy, którą bardzo lubię. Jest ciekawa (dla mnie) i daje mi dużo satysfakcji. Byłam bardzo wdzięczna Bogu.

Lipiec 2018
Pracowałam w nowej firmie już trzy miesiące. Szybko odnalazłam się w nowym zespole przyjaznych współpracowników, wszystko zaczęło się dobrze układać. Już podczas okresu próbnego dostałam premię za proaktywną postawę i zaangażowanie, a moje rozwiązania wprowadzano w życie.
I nagle, jak grom z jasnego nieba, spadła na nas wiadomość, że dział, w którym pracuję, ma być w ramach restrukturyzacji zlikwidowany, a my możemy wkrótce wylądować na bruku. Wszystkich bardzo zmartwiła ta wiadomość. Wróciłam do domu i zaczęłam się modlić. Ogłosiłam, że Bóg panuje w mojej pracy i ma rozwiązanie dla każdej sytuacji. Nie zgodziłam się na strach o moją przyszłość. Wydawało mi się niemożliwe, żeby Bóg dał mi tak satysfakcjonującą pracę tylko na chwilę. Od tamtego czasu zaczęłam się regularnie modlić za moich przełożonych, za dyrektora naczelnego i szefową mojego działu. Ogłaszałam Boże zmiany, Jego plany, rozwój i wzrost w całej firmie.

Grudzień 2019
Minęło prawie półtora roku, a nasz dział nadal funkcjonował. Co jakiś czas pojawiały się kolejne pogłoski o zwolnieniach, ale ja miałam pokój w sercu i wierzyłam w Bożą ochronę. Na koniec roku rada nadzorcza podjęła decyzję o zmianie w zarządzie firmy. Ogłoszono konkurs na dyrektora naczelnego.
Jak tylko usłyszałam taką wiadomość, zaczęłam się modlić o nowego szefa i błogosławić osobę, która obejmie to stanowisko. Ogłaszałam, że przyjdzie człowiek z wizją, który będzie potrafił dobrze zarządzać naszą firmą, że będziemy mogli się rozwijać, że będą to zmiany na lepsze.

Kwiecień 2020
Nowy dyrektor objął swoją funkcję w bardzo trudnym czasie. Szczyt pierwszej fali pandemii zdezorganizował pracę wielu działów, w tym naszego. Pracowników brakowało, za to pracy nie ubyło. Często musiałam zostać dłużej w biurze, żeby zrealizować wszystkie zlecenia. Na dodatek wprowadzono nowe regulaminy i oprócz codziennych obowiązków trzeba było wdrożyć nowe procedury i przygotować sprawozdania.

Listopad 2020
Ze względu na pandemię i obniżkę wpływów dyrektor ogłosił redukcję etatów i zmianę systemu wynagradzania. Nastroje były bardzo minorowe, ludzie każdego dnia bali się o zdrowie i o swoją przyszłość w firmie. Wszyscy wokół chodzili i narzekali. Co jakiś czas ktoś lądował na kwarantannie. A ja byłam zdrowa – przez cały ten czas Bóg wzmacniał mnie, nie chorowałam, ani razu nie poszłam na zwolnienie.

Kiedy usłyszałam o obniżkach pensji, zawołałam do Boga o Jego sprawiedliwość. Pan widział, jak ciężko i rzetelnie pracowałam każdego dnia – a „godzien jest robotnik zapłaty swojej”. Bóg mi odpowiedział – obiecał, że w przyszłym roku nie zarobię ani grosza mniej niż dotychczas, że moje wynagrodzenie nie będzie mniejsze. W tej Bożej obietnicy złożyłam całą swoją nadzieję i zaufanie, chociaż stosowne decyzje już zapadły i ogłoszono, że nowy system płacowy zacznie obowiązywać od drugiego kwartału 2021 roku.

Luty 2021
Podczas uwielbienia na nabożeństwie doświadczyłam niesamowitej wizji. Zobaczyłam, jak stoję na brzegu lazurowego, spokojnego morza, zupełnie jak na plaży w Nuweiba, gdzie Izraelici najprawdopodobniej przekroczyli Morze Czerwone. Nagle na wodzie pojawiła się deska surfingowa. Usiadłam na niej (surfowanie to zupełnie nie moja bajka) i wcale się nie bałam, nawet jak przyszła wysoka fala z białą grzywą, która uniosła mnie na desce bardzo wysoko i szybko przeniosła na drugi brzeg morza. Przez cały ten czas czułam się bezpieczna. Nie miałam zupełnie pojęcia, czego ta wizja dotyczy. Wiedziałam tylko, że cokolwiek się stanie w tym roku, Bóg się o mnie zatroszczy i będę bezpieczna. Moje serce wypełnił pokój i radość.
Tymczasem rzeczywistość wokół nie wyglądała wesoło. Z działu odeszło dwóch pracowników. Dwie kolejne osoby były od dłuższego czasu na zwolnieniu lekarskim. Modliłam się za nich, błogosławiłam i ogłaszałam pełne uzdrowienie, ale bez efektu. W końcu również szefowa postanowiła odejść z firmy. Byłam zupełnie zdezorientowana i zastanawiałam się, co będzie dalej. Dyrektor naczelny wyznaczył każdemu pracownikowi indywidualne spotkanie, na które mieliśmy przygotować wykaz naszych obowiązków. Ja przygotowałam tabelę ze wszystkimi sprawami, jakimi zajmujemy się w dziale, do każdej czynności przypisałam osobę odpowiedzialną i zaznaczyłam, w jakich obszarach mamy braki. Odbyło się moje pierwsze poważne spotkanie z dyrektorem. Moje zestawienie bardzo mu się spodobało, a cała rozmowa przebiegła w spokojnej atmosferze.

Następnego dnia ponownie zostałam zaproszona do gabinetu szefa. Tym razem dyrektor zaproponował mi, abym pokierowała pracą naszego działu. Tego się zupełnie nie spodziewałam – jestem najmłodszym stażem pracownikiem, nie mam doświadczenia i tak rozległej wiedzy jak starsi koledzy i koleżanki. W ogóle nie myślałam, żeby ubiegać się o stanowisko zastępcy dyrektora działu, na które został ogłoszony konkurs.
Wróciłam do domu cała roztrzęsiona i zaczęłam się modlić o Bożą mądrość w tej sytuacji, prosiłam Boga o pomoc w podjęciu decyzji. Czy to aby na pewno dla mnie? Co powinnam zrobić? Czy sobie poradzę? Bóg zaczął mi uświadamiać, że to On dał mi tę pracę, umieścił w tym dziale. Przez minione trzy lata dał mi możliwość poznania zadań na różnych stanowiskach, gdy wykonywałam obowiązki za chore koleżanki. Bóg pokazał mi, że to On utorował mi drogę do awansu. Następnego dnia powiedziałam TAK. A dyrektor naczelny zaoferował mi wynagrodzenie w kwocie, którą dzień wcześniej usłyszałam od Boga. Wypełnił swoją obietnicę, że w nowym roku nie zarobię mniej niż w poprzednim. Sam awans był jak surfingowa deska z Bożej wizji – zupełnie niespodziewany i błyskawiczny.

Listopad 2021
Od ponad pół roku pracuję na nowym stanowisku. Błogosławię moich przełożonych i dziękuję Bogu za współpracowników. Udało mi się zrealizować ważny projekt, chociaż nie miałam wcześniej doświadczenia w tym zakresie. Widzę, jak na każdym kroku Bóg pomaga mi przejść zwycięsko przez stawiane przede mną wyzwania. I mam przemożne wrażenie, że to dopiero początek, że najlepsze wciąż przede mną. Wiem, komu zaufałam.
Coraz bardziej uświadamiam sobie, że Boże plany dla nas są potężne i wspaniałe, bez względu na wiek, wykształcenie, pozycję, na bagaż z przeszłości. On ratuje i podnosi, wysłuchuje i wspiera. W trudnym czasie On jest Wybawicielem! Wszechmocny Bóg – nasz Ojciec.

Cytaty z Biblii podano za przekładem Biblii Warszawskiej
Imię i Nazwisko Autora znane Redakcji.

Comments are closed.