Blogi
Pozwól Bogu być Zbawicielem (Maj 23, 2017 1:11 pm)
Wyjść na wolność (Maj 17, 2017 1:03 pm)
Skąd jesteś, dokąd podążasz? (Maj 3, 2017 12:23 pm)
Modlitwa: prosto w cel! (Kwiecień 25, 2017 2:19 pm)
Kto tu rządzi? (Kwiecień 18, 2017 3:01 pm)
Odbudowanie ołtarza Słowa (Kwiecień 11, 2017 3:03 pm)

Boże serce

20140604_BibleChild_1000

Tekst: Maria Brzezińska

„Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie UKOJENIE [w innych tłumaczeniach odpoczynek] dla dusz waszych” (Mt. 11:29)

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co jest najgłębszym pragnieniem w Bożym sercu względem nas?

Zostaliśmy stworzeni na jego obraz i podobieństwo, ale kiedy żyjemy bez Boga, nie jesteśmy do niego podobni. Każdy zdrowy rodzic pragnie, by dziecko miało jego najlepsze cechy. Bóg też tego pragnie. Jeśli staniemy się tacy jak Jezus, to znaczy, że będziemy przede wszystkim mieć głęboką i bardzo bliską relację z Ojcem. Dzięki tej relacji miłość będzie nieustannie przepływała między nami, a Nim oraz wypływała z nas na zewnątrz.

Jak do tego dojść? Musimy, po pierwsze, poznać Jezusa i oddać mu życie, a po drugie, stać się uczniem. Inaczej się nie da. Bóg czyni rzecz nową, ale zawsze czyni ją w oparciu o wzór, jaki dał nam w Biblii. Skoro więc mamy być uczniem, to rodzi się pytanie: Czyim uczniem?

Zobaczmy co mówi Biblia o „uczniach”. W Ewangelii Marka 2:18 czytamy o uczniach Jana (człowieka), uczniach faryzeuszy (ludzi) oraz uczniach Jezusa (Boga w ciele człowieka). Apostoł Paweł pisał całe listy do swojego ukochanego ucznia Tymoteusza. Dzieje Apostolskie 18:26 opisują Apollosa, którym zajęli się Pryscylla i Akwila. Trudno o lepszy przykład, który pokazuje, że Bóg chce nas uczyć poprzez innych ludzi. Apollos był „obeznany z drogą Pańską” (Dz. Ap. 18:25) – tak w tamtych czasach nazywano nowonarodzonych ludzi. „Pałał duchem (…), choć znał tylko chrzest Jana”. Biblia opisuje nam nowonarodzonego człowieka, gorliwego dla Boga, pragnącego iść za Jezusem i głosić prawdę o Nim. Można pomyśleć, że to wystarczy, Bóg mógłby sam go ochrzcić Duchem Świętym i prowadzić dalej. Tak się jednak nie stało – dopiero Pryscylla i Akwila „wyłożyli mu dokładniej drogę Bożą”. Angielskie tłumaczenie używa określenia „more perfectly”, czyli bardziej doskonale. Jak chcesz znać Boga – mniej czy bardziej doskonale? Jeśli chcemy znać Go lepiej, musimy otworzyć się na Jego prowadzenie nie tylko poprzez Ducha Świętego w nas, ale przez innych ludzi, naszych pastorów i liderów.

Wyłożenie drogi Bożej to dopiero początek dla wierzącego. Właściwe relacje z innymi ludźmi dadzą nam o wiele więcej.

Współczesnej misjonarce Heidi Baker Bóg dał w dziedzictwo cały kraj – Mozambik. To kobieta, która ma bardzo bliską relację z Jezusem. Bóg wiedział, że może jej zaufać. Ale mimo to, w ciągu pierwszych lat działalności udało jej się założyć tylko kilka kościołów. Coś nie szło. Musiała zrozumieć, że potrzebuje innych ludzi, że Bóg nie powołał jej, by działała sama. Kiedy otworzyła się na innych i zrozumiała, że nie jest jedyną wybraną, wszystko potoczyło się lawinowo – dziś wraz z mężem prowadzą kilkanaście tysięcy (!) kościołów w tym, dotąd muzułmańskim, kraju. Na jej oczach Bóg mnoży jedzenie, umarli wstają do życia, ślepi widzą, a chromi chodzą.

Jeśli się nie uniżymy, aby przyjmować od innych ludzi, Bóg nie będzie mógł działać w nas. Czy znasz jakiegokolwiek chrześcijanina, który byłby idealny? Nie? Jak to – przecież wszyscy mamy Ducha Świętego, który wprowadza nas we wszelką prawdę, również w tę o nas samych. Czyżby Duch Święty nie wystarczał? A może problem tkwi w nas samych – może nie każdy słyszy Jego cichy głos dostatecznie wyraźnie? Może potrzebujemy potwierdzenia ze strony drugiego człowieka?

Może potrzebujemy korekty nie tylko od Ducha Świętego – bo najwyraźniej łatwo nam przychodzi przeoczenie tego, co mówi do nas – ale od kogoś, kto powie nam wprost: „Przyjacielu, musisz uporać się ze złym myśleniem o innych”, „Przyjacielu, jeśli będziesz ciągle roztrząsał to, że ktoś cię niesprawiedliwie potraktował, nie przybliżysz się w ten sposób do Jezusa. On został potraktowany najbardziej niesprawiedliwie z nas wszystkich – a mimo to się nie bronił, wciąż kochał, wybaczał, a nawet wstawiał się za swymi zabójcami u Ojca”.

Pragniesz cudów, uzdrowień, znaków – czyli chcesz być jak Jezus, prawda?

Jeśli tak, to czy wiesz, to tak nie działa, że wybieramy sobie tylko tę część, która nam się podoba. Uczniostwo to cały pakiet. Jeśli naprawdę idziemy za Jezusem, ten pakiet zaczyna się w miejscu: „posłuszeństwo” (Hbr. 5:8).

Jeśli pragniemy mieć czyste, pokorne serce, pozwólmy, by Bóg ukształtował je poprzez nasze relacje z innymi ludźmi. To będzie najlepsze lustro, w którym ujrzymy samych siebie. Co rządzi w naszym sercu – radość czy uraza? Pokój czy presja? Miłość czy zapiekłość? Pokora czy przekonanie, że wiemy lepiej? Wolność od oceniania czy osąd? Nie ma miejsca w sercu na jedno i drugie. Jeśli wchodzi uraza, radość życia znika. Tam, gdzie jest zapiekłość, nie ma miejsca na miłość. Co ma wspólnego światłość z ciemnością? Biblia mówi nam, że nic. I to prawda. Nie mogą być jednocześnie w tym samym miejscu.

Co wybierasz?


 

Od redakcji: Artykuł powstał jako fragment głoszenia dla grupy NoLimits działającej w Kościele Chwały.  Zalajkuj stronę na FB: NoLimits i przyjdź na następne spotkanie! 

Comments are closed.