Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Bóg życia

20140109_Uncle_1000

Tekst: Monika Kucharska

Mój wujek, którego wszyscy znali jako beztroskiego człowieka, zaczął żegnać się z życiem. Jednak Bóg miał inny plan.

O chorobie mojego wujka dowiedziałam się we wrześniu tego roku podczas pobytu w Niemczech, gdzie mieszka część mojej rodziny. Wujek, którego od zawsze znałam, jako uśmiechniętego, niestroniącego od żartów, nie martwiącego się „na zapas”, przedstawił nam tragiczny scenariusz swojego życia. Powiedział między innymi o bólu, który go dopadał coraz częściej – szarpiącym, przechodzącym od oka do wnętrza głowy. W tym czasie był już też po serii badań, lekarze poinformowali go o konieczności wykonania operacji trepanacji czaszki. Wujek oglądał nawet dwóch pacjentów po takich operacjach, niestety obaj pozostają w śpiączce. Pamiętam jak opowiadał o swoich wyliczeniach finansowych, z jakimi zostawi swoją najbliższą rodzinę. Byliśmy przerażeni.

„Musi się udać”

W październiku zadzwoniła do mnie przerażona mama i poinformowała mnie o swojej rozmowie telefonicznej z wujkiem, z której wynikało, że chce on koniecznie przyjechać do Polski do stomatologa i prosił ją o zarezerwowanie terminu. Cała rodzina podniosła lament o opamiętanie. Kto w takim stanie zdrowia wybiera się w podróż, pokonując 2400km autem, narażając siebie i swoją rodzinę na takie niebezpieczeństwo? Dla mnie to był znak, że wujek jedzie po uzdrowienie! W tym czasie byłam świeżo nawróconą osobą, która słyszała już o uzdrowieniach a także o tym, że na początku to może nie wyjść. No tak, ale w tym przypadku musi się udać – pomyślałam. Stwierdziłam, że zwrócę się z prośbą o wskazówki jak modlić się o uzdrowienie podczas spotkania modlitewnego dla kobiet, na które już w tym czasie chodziłam. Miałam pewność, że Bóg uzdrawia. Mój problem polegał na tym, że ja mam uczestniczyć w tym procesie. Chciałam koniecznie nauczyć się na pamięć słów, jakie mam wypowiedzieć. Im bardziej chciałam pojąć to rozumem, tym większą trudność mi to sprawiało. Dwa dni przed spotkaniem z wujkiem byłam na modlitwie kościoła, podczas której pastor powiedział, że Duch Święty chce uzdrowić kogoś z tętniakiem mózgu. Serce biło mi z radości jak szalone. Tak, to dotyczy mojego wujka! Dostałam dodatkowe potwierdzenie! Myślałam nawet, że może to już się stało, a moje ręce i modlitwa jest tylko dodatkiem. W pewnym sensie dostałam wsparcie!

Modlitwa

Następnego dnia usłyszałam od najbliższych osób, żebym nie wchodziła tak głęboko w sprawy duchowe, że mam małe poznanie, a poza tym jeszcze coś na mnie „przejdzie”. Poza tym, nie wiedziałam, jak u mojego wujka z wiarą. Pojawił się strach. Usłyszałam ostrzeżenie od najbliższych osób – troszczą się o mnie. Nie wiedziałam gdzie jest prawda. Prawda jest taka, że komuś bardzo zależało, żebym zrezygnowała. I przyszła do mnie jeszcze większa determinacja do modlitwy. Wiedziałam, że będzie sukces!
Nadszedł dzień spotkania z wujkiem. Przywitaliśmy się i usiedliśmy całą rodziną do stołu, a ja siedząc jak na szpilkach, wyczekiwałam, kiedy będę mogła porwać go w ustronne miejsce, żeby się pomodlić. Długo nie musiałam czekać, nagle wujek zaczął rozmawiać o swoich sprawach duchowych. Nota bene pierwszy raz w życiu słyszałam, jak porusza takie kwestie. Poprosiłam go wtedy do innego pokoju i powiedziałam mu o tym, że Duch Święty chce go uzdrowić. Zgodził się na moją modlitwę. Ja zbladłam, przerażona zamknęłam oczy i pomodliłam się. Kiedy je otworzyłam, wiedziałam że wujek przyjął uzdrowienie.

Cud

Był innym człowiekiem. Tego wieczoru opowiadał nam o swoich planach, dotyczących przyszłości.
W tym przypadku Duch Święty prowadził nas od początku i nawet w dniu, w którym wujek miał specjalistyczne badania, poprzedzające operację poczułam, że muszę się z nim skontaktować  i zapytać o jego zdrowie. Tętniak zniknął. Od grudnia niemieccy lekarze zachodzą w głowę, jak to się stało.
Alleluja! Nasz Bóg jest wielki, potężny i wszechmogący!!!

Comments are closed.