Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Bóg cudów – świadectwo uzdrowienia

20140625_Miracles_1000

Tekst: Małgorzata Górnicka

Wspaniałe i fascynujące jest to, że wystarczy nasze małe: „tak”, „chcę” i „wykonuję”, a Bóg uczyni z tego CUDowną, ponadnaturalną, zaskakującą i nieprzewidywalną resztę!

Kilka miesięcy temu, idąc za głosem Ducha Świętego, zaczęłam modlić się o uzdrowienie, ale także o zbawienie innych. Gdy tylko pozwoliłam dojść do głosu temu pragnieniu mojego serca, Bóg dał mi tak niesamowite przyspieszenie jeśli chodzi o poznanie, doświadczanie i możliwości uczenia się od innych, że od tego momentu moje życie nigdy już nie będzie takie samo.
Pierwsze uzdrowienia zaczęły dotykać osób z mojej najbliższej rodziny i mnie samej. Potem zaczęłam modlić się o innych – poza domem – na spotkaniach Kościoła Ulicznego w Warszawie – w Namiocie Uzdrowienia.
Chciałabym podzielić się jednym, szczególnym świadectwem tego, co miało miejsce 2 kwietnia tego rok. Mam przekonanie, że Bóg chce nam wszystkim coś ciekawego przez nie powiedzieć.
Było to moje 8 spotkanie Kościoła Ulicznego, na którym modliłam się o innych. Wiele osób w tym czasie przyjęło Jezusa jako Pana i Zbawiciela, wiele też usłyszało Ewangelię czy po prostu świadectwa uzdrowień, które miały miejsce w życiu moim (uzdrowienie kręgosłupa), czy moich najbliższych (bóle nóg, głowy, brzucha, zatok).
Pod koniec spotkania Kościoła Ulicznego podeszłam do Pana, który okazał się być bezdomnym, ale już nawróconym i który stanął niedaleko Namiotu Uzdrowienia. Przyjął Pana Jezusa do swojego serca kilka tygodni wcześniej na spotkaniu Kościoła Ulicznego dzięki jednemu z braci – Mietkowi. Pan Stanisław, bo tak miał na imię ten człowiek, wydał mi się przygnębiony i rzeczywiście – zapytany, skarżył się na brak miejsca do spania i na to, że jest mu ciężko. Powiedział że, dodatkowo, sporą część pieniędzy z cotygodniowej pensji, wydaje na papierosy. Był bardzo spragniony Bożej interwencji w swoim życiu. Wspominał, że modli się codziennie, że czyta Biblię, ale że tak mało rzeczy się zmienia. Ogarnęło mnie wtedy wielkie współczucie i byłam bardzo dotknięta tym, co przed chwilą do mnie powiedział.
Wspomniał, że jest w stanie sam rzucić palenie, że nie palił już kilka tygodni. Opowiedziałam mu wtedy świadectwo uwolnienia od papierosów jednego z pastorów, które słyszałam kilka tygodni wcześniej – o tym, że on również próbował rzucić palenie sam – 5 razy, ale dopiero Bóg go uwolnił po modlitwie jednego z braci w wierze. Powiedziałam Panu Stasiowi, że Bóg tak samo może zabrać mu ten nałóg – w jednej chwili, w trakcie modlitwy, ale, że on musi na to Bogu pozwolić, że to Bóg ma sobie odebrać z tego należą Mu chwałę, a nie człowiek. Zapytałam krótko: „To co? Modlimy się?” i tak, jak staliśmy – w pobliżu Namiotu Uzdrowienia – zaczęłam się modlić o uwolnienie Pana Stasia od papierosów, prosząc, by jednocześnie on sam dziękował już Bogu za to uwolnienie. Zdążyłam jeszcze opowiedzieć mu o swoim uzdrowionym kręgosłupie i zdrowym sercu naszego synka. Modląc się, ogłaszałam by Pan Stasiu został uwolniony ze wszelkich więzów i pęt, które go krępują – by został wypuszczony na wolność.
Po naszej modlitwie, Pan Stasiu zaczął nagle spokojnie powtarzać: „nie wierzę, nie wierzę„. Dopytywałam go, co się dzieje, czy może poczuł coś szczególnego. Powiedział, że widzi wyraźnie. Zdziwiona zapytałam, czy miał wcześniej jakiś problem ze wzrokiem, a on odpowiedział, że tak, ale, że nikomu o tym nie mówił. Widać było, że był zaskoczony i poruszony. Od razu opowiedział o tym, co się stało innym i koniecznie chciał nam pomagać przy składaniu sprzętu. Powtarzał też szczęśliwy: „chwała Bogu!”. Przyszła wreszcie do jego życia ta długo wyczekiwana przez niego zmiana. Panu Bogu chwała!

Kiedy teraz, po kilku miesiącach, przypominam sobie to wydarzenie, widzę jak wielki i suwerenny w swoim działaniu jest Bóg. Widzę też, jak dobrze zna wszystkie, najskrytsze nawet potrzeby swoich dzieci i zaspokaja je w swojej doskonałej miłości i pełni.

I widzę też, jak Boża Miłość w nas, Boże współczucie do Jego dzieci może przyciągnąć Bożą uwagę i Bożą interwencję. I tak właśnie powinniśmy podchodzić do usługiwania innym – kochając ich tak, jak Bóg pokochał nas.

Zachęcam każdego, by idąc za Bożym głosem, pozwolił się Bogu prowadzić i pozwolił Mu przez siebie działać. Wspaniałe i fascynujące jest to, że wystarczy nasze małe: „tak”, „chcę” i „wykonuję”, a Bóg uczyni z tego CUDowną, ponadnaturalną, zaskakującą i nieprzewidywalną resztę!

Comments are closed.