Blogi
Boże prawa (Sierpień 12, 2017 8:09 pm)
On widzi tajemnice (Sierpień 2, 2017 7:54 pm)
Odwet Boży (Lipiec 26, 2017 12:31 pm)
Chodzenie w wymiarze nadnaturalnym (Lipiec 20, 2017 2:48 pm)
Samochód bez kierowcy (Lipiec 11, 2017 3:57 pm)
Nadszedł czas, by oczekiwać (Czerwiec 26, 2017 12:22 pm)

Bezwarunkowa miłość

20140808_Mile_1000

Tekst: Ania Kulig

Nie budźcie i nie płoszcie miłości dopóki sama nie zechce! (Pnp 2.7)

To słowo mówi w szczególny sposób i odkrywa wymiar postawy Boga w relacji jaką nas obdarzył i jakiej pragnie od nas względem siebie. Ujawnia oczekiwanie, cierpliwość, tęsknotę Boga za niewymuszoną niczym miłością, oddaniem, zaufaniem człowieka wobec Niego.  A w tym oczekiwaniu nie ma obligacji, nacisku, manipulacji, niecierpliwości, irytacji. Nie ma przymusu, nie ma interesowności.

Większość chrześcijan słyszała, że Bóg obdarzył nas w Chrystusie Swoją bezwarunkową miłością. Niektórzy ją zrozumieli, poznali czy też doświadczyli jej w jakimś zakresie. Ale ten werset z Pieśni nad pieśniami objawia, że Pan – jako oblubieniec – wyczekuje na ten sam rodzaj bezwarunkowej (bez względu na to, czy doświadczamy w danej chwili błogosławieństw, przełomów, czy nie) relacji  ze strony człowieka. Jesteśmy do tego zdolni, bo miłość Boża – taka sama jak Boży rodzaj miłości – rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego (zob. Rz 5.5). Ona budzi się z naszego wnętrza, ponieważ tam rezyduje. Nie jest wynikiem zewnętrznych, pozytywnych okoliczności wokół nas.

Duch Święty budzi nas do tej więzi z Panem, do stanu, kiedy sami chcemy – bez ponaglania – okazać Bogu miłość w naszym uwielbieniu, posłuszeństwie, działaniu. Wyobraźmy sobie mężczyznę rozkochanego nad życie w wybrance swego serca. Ona wie o  tym, ale sama jeszcze nie darzy go tym samym rodzajem uczucia, a on czeka cierpliwie, z upodobaniem, aż jej miłość zapłonie tak silnie, jak jego miłość do niej.

Połóż mnie jak pieczęć na swoim sercu, jak obrączkę na swoim ramieniu. Albowiem miłość jest mocna jak śmierć, namiętność twarda jak szeol. Jej żar, to żar ognia, to płomień Pana. (Pnp. 8.6)

Pan Jezus objawił moc tych słów, gdy udowodnił, że Jego miłość do oblubienicy – Kościoła – jest mocniejsza niż własna śmierć. Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. (Jan 15.13 – 14)

Chrześcijanie pragną wiary. To jest dobre, wiara podoba się Bogu i On odpowiada na nią. Ale wiara jest czynna w miłości (zob. Gal. 5.6). Po pierwsze w miłości do Boga – to jest pierwsze przykazanie, potem – w miłości do siebie i bliźniego. Wiara to posłuszeństwo Bogu, Jego Słowu.

Poznanie nie zawsze czyni ludzi posłusznymi Bogu, ale miłość tak. Miłość prowadzi do jedności z Nim. Ona nie szuka swego, ale dobra drugiej osoby. Dlatego ona mówi: Twoje pragnienie Boże jest moim pragnieniem. Taką postawę miał zawsze Pan Jezus względem Ojca.

Lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca, i że tak czynię jak mi polecił Ojciec. (J 14.31)

Ojciec znał miłość Syna, a Syn znał miłość Ojca. To tworzyło jedność. To jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem (Mt. 3.17)1 Tes 5.8 uczy nas, by przywdziać pancerz wiary i miłości. W tym chodził Jezus. Dlatego diabeł nie przebił się przez to żadnym swoim, ognistym pociskiem, nie miał nic w Nim. Tam była wiara i miłość do końca, one przeszły z Nim przez życie, krzyż i piekło, i zwyciężyły.

Jako chrześcijanie potrzebujemy dojść do poznania i zrozumienia tej więzi, jaką mamy z naszym Bogiem. Brak objawienia bezwarunkowej, wzajemnej miłości Boga do ludzi i ludzi do Boga, sprawia, że tak łatwo popadają oni w sidła legalizmu – warunkowej akceptacji – siebie lub Boga.

Paweł modlił się o ten rodzaj poznania miłości Chrystusowej – Syna do Ojca i Ojca do Syna – dla Efezjan: „I mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą”. (Ef 3.14-21 w.19)

Dzisiaj jako pokolenie wchodzimy w kolejny wymiar działania i poruszenia, które Bóg zaplanował na zegarze procesu odnowienia wszechrzeczy. Przed nami wieczna odpowiedzialność za tą generację, konfrontacje, ale i przełomy, zwycięstwa, partnerstwo z Bogiem w rzeczach trudnych, wymagających poświęcenia, odwagi, wysiłku. Ale w tym wszystkim zasada pozostaje niezmienna – miłość daje to wszystko Bogu nie z przymusu, ale ochoczego ducha, gdyż takiego dawcę Bóg miłuje. Możemy odczuwać Boże przynaglenie, przekonanie, ale On nie wymusza posłuszeństwa, szacunku czy oddania. Bóg widzi serce człowieka, jego motywacje i sprawdza, czy jest to szczera miłość do Niego zanim powie o nas…. to jest syn mój umiłowany, jego słuchajcie….

Wprowadził mnie do winiarni, której godłem dla mnie jest miłość. (Pnp. 2.4)

 

Comments are closed.