Blogi
Duch Święty (Luty 20, 2018 3:12 pm)
Niech stanie się światłość (Luty 12, 2018 11:21 pm)
Mój wybór: trwanie w Chrystusie! (Styczeń 30, 2018 6:41 pm)
Na czym polega działanie apostolskie? (Styczeń 29, 2018 12:08 pm)
Światłość świeci (Styczeń 22, 2018 10:00 pm)
Zrób krok w kierunku Boga (Styczeń 16, 2018 9:29 pm)

Autobus nieasertywny

KotKuba_Biblia_1000

Tekst: Kot Kuba

„Niech każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz na to, co cudze” (List do Filipian 2:4)

Ja, kot Kuba, jechałem ostatnio autobusem z działeczki i tak się złożyło, że mojej pani spieszyło się do pracy. Tenże bus jechał całkiem dobrze i już czułem, że robię postępy na drodze do mojego przeznaczenia. Tak było dopóty, dopóki nie natrafiliśmy na pojazd z poprzedniego kursu – taki sam jak nasz, ale zepsuty.  Zatrzymaliśmy się, aby pomóc, próbując przyjąć nieco gawiedzi na nasz pokład – i wtedy zaczęły się długie poranne Polaków rozmowy. Ten chce jechać, bo starszy, ten bo bezczelniejszy, ten na lotnisko, ten na dworzec, tenże na wesele do cioci, aż ja, kot Kuba, poczułem się zupełnie pominięty i zlekceważony. W końcu nieźle upakowani ruszyliśmy, ale efekt był taki, że moja pani do pracy spóźniła się godzinę.

Ja, kot Kuba, się pytam, czy na drodze do mego jakże szczególnego przeznaczenia, muszę zbaczać, gdy widzę, że brat chrześcijanin leży w rowie, aby go podnieść, ryzykując, iż nie dokończę swego kursu. Pani mówi, że nie zaszkodzi mi od czasu do czasu komuś pomóc. Jednak ja zawsze chciałbym być we właściwym miejscu o właściwym czasie. Ja mam swój bój do bojowania i tego boju dokonam. Nie jestem przecież kot-laweta. Czasem jak widzę ludzi, którzy tylko pomagają innym, a swego życia nie budują, zastanawiam się, kto leży w większym rowie. Ten, kto biegł dobrze, ale się poślizgnął i gdzieś wpadł, czy brat albo siostra wyciągarka, która nigdy nie zapłaciła ceny, aby się dowiedzieć kim jest i tak doraźnie pomaga wszystkim i każdemu. Nie zawsze bezinteresownie, bo potem oczekuje, że skoro daje, powinno jej być dodane. Pani twierdzi, że takim gadaniem zasmuciłbym co najmniej papieża Franciszka. A jak za daleko pójdę w tej  asertywności, to się może nie spodobać nawet naszemu pastorowi. O co to to nie, to ostatnie znaczy. Tak daleko nie będę szedł!

 

Tags

Comments are closed.