Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

Air Force SBL

iskra757

Tekst: Adam Kamiński

Jeszcze kilka lat temu taplałem się w bagnie po uszy, bez wyjścia, bez nadziei. Stałem w miejscu, kręciłem się w koło, albo wręcz staczałem. Diabeł obijał mnie jak chciał i rzucał o dowolną ścianę o każdej porze dnia i nocy. W oczach ludzi uchodziłem niemal za trędowatego szaleńca, którego lepiej omijać z daleka. Nie byłem w stanie trzeźwo myśleć, wierzyć, kochać, ani walczyć. Zgorzkniały, w atmosferze wokół rozsiewałem głównie toksyny. Byłem ruiną, zbolałym żyjątkiem ludzkim, kaleką i paralitykiem, zgorszeniem i chrześcijańskim antyświadectwem. Przez prawie 12 lat życia od chwili nawrócenia nikt nie umiał mi pomóc. Jednak ten przegrany, skasowany, zmarginalizowany gość, po kilku latach funkcjonowania w Kościele Chwały w Warszawie oraz kilku miesiącach nauki w Szkole Bożych Liderów przeistoczył się w człowieka, który wie, kim jest i dokąd zmierza. Jeśli i Ty dziś jesteś w podobnej sytuacji, jak ja kiedyś, powiedz sobie: NIGDY WIĘCEJ TAKIEGO „ŻYCIA”! IDĘ DO SZKOŁY BOŻYCH LIDERÓW! WEZMĘ DO RĘKI BOŻY ORĘŻ! BĘDĘ WALCZYŁ! JESTEM ZWYCIĘZCĄ!

Przed startem

W wyniku zaistnienia niezwyczajnych okoliczności pod koniec lutego bieżącego roku zostałem przyjęty do grona studentów Szkoły Bożych Liderów (III edycji). Marzyłem o ukończeniu tej Szkoły od chwili jej zaistnienia we wszechświecie, ale powstrzymywały mnie przed tym względy rodzinne i zawodowe (jestem jedynym żywicielem rodziny na etacie, stąd organizacyjnie nie było to dla mnie przedsięwzięcie proste). Jednak w okresie naboru, na pewnym spotkaniu uprzejmie namierzył mnie pewien braciszek w Panu. Odciągnąwszy na stronę, bez świadków odpalił we mnie własnoręcznie skonstruowany przez siebie – oczywiście w porozumieniu z Duchem Świętym – pocisk. Trafił nim zarazem prosto w zawsze zatęsknione wychowującej ręki Ojca serce oraz spragniony Jego objawienia umysł. W skrócie mówiąc, raczył mnie ów Boży koleżka poinformować, że tym razem to ja mam zostać studentem SBL. Mam tylko „chcieć”, a On resztą się zajmie. Tak też słowo jego, wzmocnione zdaniem Pastorów stało się ciałem, no i moją wymarzoną rzeczywistością.

Nikt nie jest taki sam. Nikt nie jest marionetką. Każdy jest oddzielnym, oryginalnym dziełem Stwórcy. Każdy ma swój własny dysk twardy, oprogramowanie, parametry, marzenia, zainteresowania, pasje, żywioły, język, styl. Ja też. Dlatego na starcie SBL Bóg przemówił do mnie moim własnym, specyficznym językiem (nie obcym), obrazami, które najbardziej do mnie przemawiają, i dzięki którym najlepiej rozumiem duchową rzeczywistość.

Kiedy więc zaczynała się ta duchowa przygoda, w ostatnim dniu lutego 2016r., zobaczyłem Centrum Dowodzenia Lotami (Salę Tronową), a na tronie Dowódcę Sił Powietrznych i Jego Syna po prawicy. Sam, niczym samolot bombowo – szturmowy wtaczałem się na wykłady dywizjonu SBL, jak do hangaru. Siedziałem w kabinie pilota wraz z Duchem Świętym, z Nim zjednoczony, scalony, zmonolityzowany (wszak latam na paliwie, produkowanym przez Rafinerię Królestwa, a jest nim Prawda Słowa Bożego, które mówi m.in., że „kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem” (1 Kor. 6:17). Choć sam żyję  życiem Dawcy Życia, pod skrzydłami czułem jeszcze dodatkowe dwa, potężne silniki, generatory odrzutowej Mocy Bożej. Zostały one dedykowane, zaprojektowane i wyprodukowane przez Inżyniera Światów specjalnie dla mnie. Jeden z nich, to Życie mojej Żony Doroty (Autentycznej Miłości Bożej w Ludzkiej Postaci). Drugim zaś jest Życie mojego Kościoła Chwały (silny, progresywny nurt formacji, zwanej przeze mnie: Pierwszą Kadrową Brygadą Jezusową). Po zaparkowaniu w hangarze mieli się do mnie dobrać międzynarodowej klasy technicy, czyli specjaliści wykładowcy zdolni, sprawni, zdesperowani, całkowicie powierzeni Panu, odważni i w niejednym boju ostrzelani, nieprzeciętni ludzie.

Po co to wszystko? Aby skontrolować, wyregulować, w razie potrzeby wyremontować, ale przede wszystkim zamontować dopalacze oraz maksymalnie udoskonalić wszystkie systemy, moduły i urządzenia całej mojej maszynerii: napęd, podwozie, płatowiec i… uzbrojenie. W końcu jest wojna, a my jesteśmy żołnierzami Bożej Armii, którzy od Naczelnego Dowódcy otrzymali i mają wykonywać klarowny w brzmieniu rozkaz: „(…) Przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was” (Jk 4:7). No i zaczęło się…

A ty, załaduj się!

Szkoła konfrontuje! Rozprawia się z iluzją chrześcijaństwa i fikcją wiary. Bierze pod atomowy mikroskop i obnaża „prawdę” upowszechnianą przez „artystów teologów”, płodnych bardziej, niż sam Stwórca wszelkiego stworzenia. Stawia pod murem egzekucyjnym wszelkie manipulacje i zwiedzenia, konstruowane i głoszone przez wieki przez absolutnie nieżydowskich „faryzeuszy i uczonych w Piśmie”. Przynosi przed Trybunałem Nieba „kardynalne przekonania”, pieczołowicie przechowywane przez tradycjonalistów „z dziada pradziada”, którzy według własnych upodobań słuchają tylko tego, co ucho łechce, i nie mogąc ścierpieć zdrowej nauki, skłaniają się raczej ku baśniom i fantazjom na temat Boga (2 Tym. 4:3-4).

Na porannym uwielbieniu, Szkoła karmi swoich Studentów z obficie zastawionego Stołu Pańskiego. W duchowym menu – koszerne potrawy z najlepszych, ekologicznych upraw Nieba, którymi można się delektować w nieskończoność (modlitwy, nauczanie, proroctwa, wstawiennictwo, ustanawianie, namaszczanie, diagnozowanie, uwalnianie, uzdrawianie, błogosławienie, ewangelizowanie). Student energicznie wprowadzany jest w żywiołową i spontaniczną relację z Bogiem. Podłączany jest żywcem do transmitera światłowodowego, którego uruchamia się po prostu osobistą wiarą, np. podczas modlitwy „przyjdź Królestwo Twoje”. Wówczas to dochodzi do unikalnego zjawiska, tj. transmisji danych i światłości Bożej z Nieba na Ziemię, a ściśle mówiąc, do ludzkich serc i umysłów. Dzięki temu student poddawany jest duchowemu naświetlaniu i detoksykacji. Podlega wszechstronnej obróbce,  ukierunkowaniu, posileniu, usprawnieniu, udrożnieniu, w końcu zbudowaniu, wzmocnieniu i stabilizacji.

Na wykładach SBL aplikuje się Studentom odpowiednio przygotowane życiodajne preparaty, tzn. zdrową, Bożą, biblijną naukę i doktrynę. Ale też nie mniej, formowany jest ich charakter. W życiu przyszłego Bożego Lidera musi dokonywać się gruntowna, nieustanna  przemiana osobowości, by w najwyższym stopniu nabywał on podobieństwa do charakteru Jezusa Pana (Rz 12:2; Kol. 8:3-11). Wiąże się to z mentalnym – na początku nieco bolesnym – rozciąganiem, ugniataniem, walcowaniem i wypalaniem tego ludzkiego, surowego, dzikiego „ja”. Jednak na koniec, ku satysfakcji uczniów i nauczyciel, schodzi ono z „taśmy produkcyjnej” zdecydowanie bardziej ujarzmione, ucywilizowane, zahartowane i pobożne.

Opisana linia technologiczna ma za zadanie rozpoczęcie nieodwracalnego procesu przetransformowania domorosłego samouka w Ucznia Jezusa, człowieka nieokrzesanego w obytego i dojrzałego, wolnego strzelca w ciężkozbrojnego Komandosa regularnej Armii Królestwa. Tym samym, SBL nauczając i wychowując, wyposaża swoich studentów w sprzęt wojenny najnowszej generacji, najwyższej jakości, skrupulatnie sprawdzony i dobrany. Udostępnia wiele rodzajów broni, uczy jej obsługi i wydaje ostrą amunicję (nie gumową, czy gazową). Szkoli w zakresie różnych sposobów, technik i strategii walki „w Duchu Świętym, w miłości nieobłudnej, w słowie prawdy, w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości ku natarciu i obronie” (2 Kor. 6:6-7). Uprzedza, że Boży trening, tu na ziemi trwa nieprzerwanie, do końca dni. W ten sposób wyćwiczone, opancerzone i uzbrojone Nowe Stworzenie (w wersji zmodernizowanej), jest potem lepiej przygotowywane do samodzielnego czy zespołowego tropienia, namierzania i eliminowania wroga (Ef 6:11-13).

Taki właśnie skutek ma wywoływać w życiu i osobowości Studenta realizowanie programu kształcenia SBL. Pochwyciłem to – to jest już moje! Będąc członkiem Kościoła Chwały w Warszawie bardzo się zmieniłem. W tej ewangelicznej formacji pierwszy raz w życiu odnotowałem tak znaczący, wszechstronny wzrost i progres. Wyskoczyłem spod kupy przywalającego mnie gruzu. Ale po otrzymaniu w SBL kolejnej, mocno skondensowanej dawki Życia, jeszcze bardziej zbliżyłem się do Boga, doładowałem Mocą, zakorzeniłem w Prawdzie, ugruntowałem w Wierze,  uaktywniłem w Miłości. I nie zatrzymam się w tym – idę dalej! Mimo, że niedawno ukończyłem już SBL, ta Szkoła na wieki pozostanie dla mnie autentycznym skarbem i darem Nieba, z którym przez resztę życia obchodzić się będę jak z drogocenną perłą (Mat 13:45-46).

Dziecko – żyj! Po prostu żyj!

Świadomy Chrześcijan i Uczeń Jezusa musi pamiętać, że to Bóg konstruuje, standaryzuje i autoryzuje chrześcijaństwo (nie człowiek!). Do Ojca zatem przychodzi się na Jego warunkach, a nie  na swoich własnych, sobie i dla siebie wykombinowanych. Wówczas to chrześcijaństwo jest atrakcyjne, nie zaś jakimś nudnym, mdłym i smętnym epizodem, który doprowadza do skarłowacenia i wygaszenia człowieczeństwa. Nasz Ojciec jest zawsze Dobry i tylko Dobry. Relacja, więź i przymierze z Nim wzbudzają chęć do życia, rozniecają ogień życia i uwalniają pełnię życia. Posłuchaj! Tatuś nie mówi do mnie i do Ciebie: „Moi umiłowani! Wysterylizowane córki i synowie wykastrowani! …”. Ale woła: „Jesteś moim Dzieckiem? To wierz, bierz, stwarzaj, kochaj, dziel i rządź!” (Łuk. 15:31). I amen!

Comments are closed.