Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

9 kwietnia 2014

Mariachi_1000_08

Policja, Mariachi i zakochani

Marysia:

Tym razem spotykamy się pod Arkadią. Kiedy tylko zaczynamy grać, od razu zjawia się ochroniarz i wyprasza nas na 100 metrów od galerii. A niby taki raj. 😉

Idziemy więc przez osiedla, chodzimy pomiędzy blokami, kamienicami. Nie ma dużo ludzi, mijamy pojedyncze osoby i zwyczajowo, dla niektórych śpiewamy („niektórych” – czyli wszystkich, którzy tego chcą).

Najpierw Ania – drobna dziewczyna o ciemnych włosach – odwraca się do nas z wielkim uśmiechem. Pracuje nieopodal, wyszła tylko na pocztę. Chwila się mocno przedłużyła. Ania: – O ja cię! Jesteście niesamowici! Mówi z pasją, z energią; widać, że jest z tych, którzy biorą całą garścią Słowo życia. Wymieniamy się kontaktami i obiecujemy jeszcze spotkać.

Idąc, docieramy pod Muzeum Historii Żydów Polskich. Na ławce siedzi dwóch chłopaków.Chcemy zrobić sobie zdjęcie pod muzeum dla naszej znajomej, która tam pracuje – prosimy ich o pomoc, z czego gładko przechodzimy później do dalszej rozmowy i śpiewamy dla nich piosenkę. Na to zjawia się dwóch policjantów. Na ich widok chłopcy szybciutko się zwijają, a my mamy dobrą rozmowę z funkcjonariuszami. Mówimy im, że Bóg nakazuje przestrzegać prawa ustanowionego przez rządzących, więc tym bardziej szanujemy tych, którzy pilnują porządku – w odpowiedzi ich twarze rozjaśniają się szerokim uśmiechem. Idąc dalej tym tokiem – skoro tak jest, to znaczy że swoją pracą pełnią wolę Bożą. Uśmiechy jeszcze większe. Chcemy się pomodlić – nie zgadzają się, bo są na służbie. Mówię więc, że w takim razie nie będziemy kłaść na nich rąk, ale w rozmowie wypowiadam słowa błogosławieństwa i ochrony nad nimi. Dość długo rozmawiamy, na koniec dziękują nam i życzą powodzenia. Co najlepsze, jeden z nich jeszcze tego samego wieczora znalazł nas na Facebooku (zapamiętał nazwiska całej trójki – nie chciał zapisać) oraz na YouTube, po czym wrzucił film z nami, opowiadający o tym, co robimy, z podpisem: „Takich ludzi trzeba nam jak najwięcej”…

Podbudowani siłą i mądrością naszej policji, idziemy dalej. Nagle okazuje się, że jesteśmy tuż obok salonu, w którym pracuje koleżanka Agaty. Robimy jej niespodziankę i niczym prawdziwi meksykańscy mariachi śpiewamy pod drzwiami, kiedy ta właśnie wychodzi z pracy. Dostaje ataku śmiechu i długo, długo nie może przestać się śmiać – a my wraz z nią. Kiedy już nas brzuchy bolą od tej wesołości, ona wciąż i wciąż się śmieje perlistym śmiechem. Czysta radość!

Spacerem idziemy w stronę Placu Bankowego. Zaczynamy uwielbiać Boga – śpiewamy po polsku, na językach – na ulicę zstępuje Boża obecność. Błogosławimy nasze miasto, błogosławimy ludzi, domy, które mijamy. Dochodzimy do metra, gdzie natykamy się na młodą dziewczynę z chłopakiem. Pytamy, czy chcą, by im zaśpiewać, po czym okazuje się, że są na randce. Chwilę później okazuje się, że to pierwsza randka! Śmiejemy się i śpiewamy piękną pieśń o miłości. „Nie spoczniesz, póki cały nie będę Twój. Me serce jest Twe…”. Opowiadamy potem o Bogu i dodajemy, że nie można lepiej zacząć poznawać siebie, niż właśnie od tego – kim On dla nas jest. Czy ma wpływ na to, co robimy w życiu? Czy wierzymy w Niego i na tym to się kończy? Czy może chcemy Go poznać i za Nim pójść?

Tags

Comments are closed.