Blogi
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)
Unicestwienie spisku (Wrzesień 29, 2017 12:10 pm)

Nie bój się, bo masz władzę

moc1000

Tekst: Urszula Matan

Żeby rozprawić się ze strachem przed adopcją, trzeba pamiętać, że w sferze duchowej dzieci stają się prawdziwymi dziećmi adoptowanych rodziców. Rodzice mają zatem taki sam autorytet jak w rodzinie biologicznej. I muszą go używać m.in. po to, aby odciąć problemy związane z dziedziczeniem po naturalnych rodzicach.

W przytłaczającej większości przypadków dzieci trafiają do domu dziecka z powodu patologii rodziców. Alkoholizm, zaniedbania, przemoc, wynaturzenia seksualne. Można więc spodziewać się całej gamy przekleństw pokoleniowych. Ale nowi, wierzący rodzice mają narzędzie zniszczenia wszelkiego przekleństwa – i to jest pierwsza rzecz, którą powinni zrobić po przyjęciu małego człowieka do rodziny: z wiarą, w autorytecie danym im od Boga, w modlitwie odciąć dzieci od tych przekleństw.

Inna rzecz, którą trzeba „załatwić” w duchowym świecie, to przekleństwa wypowiadane nad dziećmi przez biologicznych rodziców. Najczęściej maluchy te słyszały złe, destrukcyjne rzeczy na swój temat. Moc tych słów musi zostać złamana w modlitwie, każdego dnia trzeba błogosławić dzieci. Jest różnica między niewierzącymi ludźmi, którzy adoptowali dzieci, a wierzącymi. Ci pierwsi borykają się z rzeczami natury duchowej, lecz próbują pokonać je intelektualnie, duszewnie.

My natomiast, wierzący rodzice, mamy wspaniałą broń, jaką jest modlitwa. Bóg jest po naszej stronie i pomaga, służy radą szczególnie wtedy, kiedy nie wiadomo, co robić, jak reagować. Niemożliwe staje się możliwe i… proste. Kładzenie rąk w modlitwie na dzieci, błogosławienie ich, w ogóle wstawianie się za nimi każdego dnia, są nie do przecenienia. Dlatego my, chrześcijanie, powinniśmy tym bardziej  adoptować dzieci, bo mamy wgląd w świat duchowy, świadomość tego, z czym walczymy, i autorytet Chrystusa, a to daje władzę nad diabłem i wszelkimi przeciwnościami.

Dziecko adoptowane bardzo wcześnie musi wiedzieć i mieć tego świadomość, że zostało adoptowane (przyjęte do rodziny, darowane z nieba rodzicom przez Boga, czy jakkolwiek to nazwiemy). Unikniemy w ten sposób szoku związanego z nagłym odkryciem, że się jest adoptowanym. W związku z tym, dziecko musi wzrastać w mocnym poczuciu akceptacji, miłości, bycia kochanym i wybranym.

Przez trzy lata od momentu adopcji, nasz syn codziennie wchodził mi pod bluzkę, a ja musiałam udawać, że go rodzę. W końcu mu przeszło, widocznie nasycił się poczuciem, że go urodziłam, że jest „rodzonym synkiem”. Wiem, że takie doświadczenie mają również inne mamy adopcyjne. Choć od momentu naszej adopcji minęło już wiele lat, ciągle jednak musimy być czujni, aby nie dawać żadnego przystępu duchom odrzucenia. Nieraz się zdarzało, że gdy musieliśmy skarcić syna (a nawet najbardziej kochający rodzic nie może zgadzać się na wszystko, ale stawia granice), on z płaczem wykrzykiwał, że jest widocznie niedobrym synkiem i powinniśmy sobie wybrać lepszego!

Zatem ważne jest, aby zachować duchową czujność, która pozwala na szybką reakcję i nie pozwala wyrosnąć chwastom. Jeśli takie się pojawią, należy je wyrywać od razu. Wraz z kształtowaniem dobrych postaw muszą wykorzeniać złe, wyrywać wpływy starej rodziny i pilnować, czy coś nie próbuje atakować ich pociechy na nowo. Do tego potrzeba na pewno więcej cierpliwości. Nie znamy najczęściej historii biologicznej rodziny dziecka, poza tym, że na ogół królował w niej alkohol, zaniedbanie czy przemoc. Rzeczy mogą się ujawniać na bieżąco, wiec musimy być wrażliwi duchowo i od razu rozprawiać się z nimi w modlitwie. Poza tym, rodzice adopcyjni maja dokładnie te same wyzwania i problemy, co rodzice biologiczni.

Drogi rodzicu adopcyjny, teraz w życiu dziecka jesteś ty, twój współmałżonek i wasze rodziny, całe wasze dziedzictwo i postępowanie. To również staje się dziedzictwem dziecka. Co z tego wyniknie na przyszłość? To jak teraz żyjemy, wpłynie na nasze potomstwo. Dziecko będzie nas naśladować i nie da się zrzucić złego przykładu, który im dawaliśmy na „starą” rodzinę. Ono nas obserwuje i naśladuje, to my jesteśmy jego wzorem. Ale to już indywidualna historia każdej rodziny i odpowiedzialność każdego ojca oraz matki.

Od redakcji: Polecamy wywiad z Dorotą Augsburg, która opowiada o tym, jak rozpoczęła znajomość z 11 letnią dziewczynką z domu dziecka.

Comments are closed.