Polecamy
Integralność (30 kwietnia, 2022 10:36 am)
Nowość wydawnicza: Finansowe IQ (29 maja, 2020 6:02 pm)
Premiera Głosu Przebudzenia (6 marca, 2020 11:58 am)
Nowość wydawnicza: Boży niezbędnik (14 grudnia, 2018 7:06 pm)

Prawdziwa przyjaźń, prawdziwa miłość czy serce poddane Bogu?

8 kwietnia 2022
Comments off
325 Odsłon

Życie człowieka składa się z wielu wyborów. To jakie podejmujemy decyzje wpływa na nas i naszych najbliższych. Jako Chrześcijanie wierzymy, że zasady Boże są po to aby nas chronić i błogosławić. Ale to nie oznacza, że zawsze właściwy wybór przychodzi łatwo. Dzisiaj przedstawiamy dwie historie młodych kobiet, które podjęły niezwykle trudne i bolesne decyzje. W kolejnym spotkaniu opowiedzą nam jak z perspektywy czasu doświadczenia te ich ukształtowały.

Osoba 1

Cześć, chciałabym opowiedzieć o mojej relacji z pewnym chłopakiem. Poznaliśmy się w momencie, gdy moja więź z Bogiem nie była silna. Tak naprawdę w ogóle jej nie było. Wychowywałam się w rodzinie chrześcijańskiej, jednak nie interesowałam się Bogiem ani kościołem. W momencie, gdy najbardziej odsunęłam się od Boga, poznałam Piotrka. Bardzo go pokochałam, po jakimś czasie nie potrafiliśmy wyobrazić sobie życia bez siebie. Na jednym ze spotkań w kościele Bóg mnie dotknął i zobaczyłam, że moje życie nie wygląda tak jak powinno. Wiedziałam, że związek z osobą niewierzącą nie jest dobry, że to nie jest coś czego pragnie Bóg. Wróciłam do relacji z Bogiem, jednak wiedziałam, że to będzie wiązało się z zakończeniem znajomości z Piotrkiem. Przez około pół roku codziennie biłam się z myślami o zakończeniu naszej relacji. Wiedziałam co powinnam zrobić, jednak na samą myśl o tym, wpadałam w histerię, której nie umiałam wytłumaczyć. Kochałam Boga i wiedziałam co należy zrobić, jednak z drugiej strony nie umiałam sobie z tym poradzić i miałam pretensje do całego świata, że tak jest. Cała sytuacja zaczęła mnie mocno męczyć, ponieważ cały czas żyłam w rozdwojeniu. Jedną nogą stałam w świecie, a drugą w kościele. Wiedziałam, że gdyby w przyszłości miało dojść do małżeństwa, byłabym nieszczęśliwa, bo podzielony dom nie ostoi się. Podjęłam decyzję, że to Bóg jest dla mnie najważniejszy i że ma dla mnie same najlepsze rzeczy. Zakończyłam relację z Piotrkiem. Przez pierwsze dwa tygodnie na samą myśl o tym wszystkim miałam łzy w oczach. Rano budziłam się opuchnięta od płaczu. Przez cały czas modliłam się o siłę i o to, żeby Bóg pomógł mi poradzić sobie z tą sytuacją. Bóg uleczył moje serce od zranienia. Wiem, że podjęłam właściwą decyzję, bo była ona zgodna z wolą Bożą.


Osoba 2

Historia, którą dziś opowiem, działa się na przestrzeni około 6 lat, a zaczęła się już w gimnazjum. To właśnie tam poznałam Dawida. Mieliśmy dość podobne temperamenty, przez co na początku za sobą nie przepadaliśmy i dużo rywalizowaliśmy. Jednak po roku coś się zmieniło i zaprzyjaźniliśmy się. Na początku była to luźna i przyjemna relacja, pełna wybuchów emocji i śmiechu. Z czasem jednak oboje uczyliśmy się, czym jest prawdziwa, bezinteresowna przyjaźń, czym jest cierpliwość i wybaczenie. Nie było już dla nas słowa takiego jak „kłótnia”, bo o wszystkim się rozmawia i przechodzi się przez to razem. Nie było słowa „ja”, bo w przyjaźni przecież szanujemy siebie nawzajem i troszczymy się o siebie. Z każdym dniem poznawaliśmy się coraz bardziej, a nasza więź stawała się nierozerwalna. Nigdy nie dzieliły nas pomówienia innych, bo przede wszystkim ufaliśmy sobie, a nie innym. Tak minęło nam 5 lat. W klasie maturalnej coś się jednak zmieniło. Wydarzyła się sytuacja, która była dla nas próbą, ale oboje wiedzieliśmy, że chcemy przez to przejść zwycięsko, bo bardzo nam na sobie zależy. Jednak z tygodnia na tydzień coraz bardziej pochłaniało to nasze emocje. W tym wszystkim dalej potrafiliśmy się wspierać, choć wszyscy mówili, że w każdym innym wypadku już dawno by się to rozleciało. Jednak przez tych kilka miesięcy ta sytuacja była zbyt toksyczna dla nas obojga. 

Działo się to na dwa miesiące przed maturą. Pojechałam na pewną konferencję do Kościoła Chwały. Usłyszałam wtedy jedno zdanie, które mocno zapadło mi w pamięci. 

Przyjaciele są jak winda. Zaprowadzą cię albo do góry, albo pociągną z sobą w dół. Czasem trzeba odciąć niektóre relacje, bo cię blokują na twojej drodze z Bogiem i to właśnie one nie pozwalają ci  pójść dalej.

Uderzyło mnie to. Nie miałam cienia wątpliwości, co muszę zrobić pomimo bólu, jaki wiedziałam, że mi to zada. W tamtym momencie byłam świadoma, że Bóg jest najważniejszy i jest tego wart – niezależnie od tego, co się wydarzy potem. 

Jak zdecydowałam, tak zrobiłam. Kiedy tylko wróciłam ze spotkania, skontaktowałam się z Dawidem, powiedziałam, co zdecydowałam, i że pierwszy raz nie biorę jego zdania pod uwagę. Zakończyłam naszą relację. 

Pierwszy miesiąc minął lekko. Był to czas przed maturami, więc rzadko bywałam w szkole i nie widywaliśmy się wcale. Było dość przyjemnie. Do momentu matur. Kiedy się zobaczyliśmy, oboje nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić, więc unikaliśmy się. Mnie jednak dopiero wtedy zalała fala tęsknoty. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że to nie jest tylko przyjaźń, że to nawet nie zakochanie, tylko ogromne przywiązanie i miłość silniejsza niż serialowy romans. Nie umiałam sobie też wyobrazić przyszłości z kimś innym, bo przecież mieliśmy już razem wszystko zaplanowane. Trwało to kilka tygodni. Pamiętam, że pewnego wieczoru usiadłam i wiedziałam, że gdyby teraz stanął i oświadczył mi się, przyjęłabym go, po czym położyłam się i powiedziałam: „Ani razu więcej nie zapłaczę za tą relacją. Ona jest skończona, a moje emocje nie będą tak mną wodzić”.I to był rzeczywiście ostatni raz. Po wielu tygodniach wszystko przeszło, a na miejsce tego pojawiła się nowa, Boża obietnica przyszłości. 

CDN…

Comments are closed.