Blogi
Charakter w ogniu prób (Listopad 21, 2017 11:59 pm)
Unikanie ducha plotkarstwa (Listopad 14, 2017 5:50 pm)
Wbrew odczuciom: Nie jesteś sam (Październik 31, 2017 2:06 pm)
Cena bycia wielkim (Październik 24, 2017 3:09 pm)
Przełamywanie przeszkód (Październik 17, 2017 2:22 pm)
Para w gwizdek (Wrzesień 30, 2017 5:30 pm)

2 kwietnia 2014

Mariachi_1000_06

Marysia:

Dziś spotykamy się niedaleko Pól Mokotowskich, przed głównym wejściem na SGH. Modlimy się w oczekiwaniu na tych, którzy jeszcze nie doszli, ale w końcu zaczynamy w okrojonym składzie. Na schodach prowadzących do budynku stoi dużo studentów – witamy ich przez mikrofon i zaczynamy śpiewać. Właściwie, przez mikrofon śpiewam tylko ja – i co najlepsze, na dobry początek zaczynam od fałszu. Ale już za późno, żeby się wycofać;) Na szczęście ludzie reagują dobrze. Rozmawiamy m.in. z Ilją, Białorusinem, który studiuje w Warszawie. Chłopak jest wierzący, ale ma sporo zamieszania w głowie. Długo z nami rozmawia, jednak do końca pozostaje w przekonaniu, że nikt nie ma monopolu na Boga, że Bóg – owszem – jest jeden, ale drogi dojścia do niego mogą być różne.

Wchodzimy do metra, już na schodach zaczynamy śpiewać parze – chłopakowi z dziewczyną. Pytają, czy to stosowne w Wielki Post. Żeby poczuli się mniej wyobcowani, śpiewamy „Jezus siłą mą”, na koniec zadając zagadkę – kto jest autorem tej piosenki. Kiedy mówimy, że to tata Michała, widać w ich oczach zmianę – jednak nie tacy straszni ci protestanci. Bardzo często nie mówimy, z jakiego kościoła jesteśmy, bo od razu prowadzi to do roztrząsania różnic – a my przede wszystkim chcemy, żeby ludzie poznali moc żywego Boga, żeby usłyszeli, co Jezus zrobił dla nich na krzyżu. Czasem jednak są sytuacje, w których trzeba to podkreślić. Nie ma jednej recepty na to, co mówimy. Z wyjścia na wyjście, cały czas uczymy się słuchać Ducha Świętego.

Schodzimy na peron, strażnik uśmiecha się przyjaźnie, ale mówi, żeby się nie zatrzymywać i bez mikrofonów. Posłusznie maszerujemy więc, a nogi same podskakują. Ludzie zaskoczeni, uśmiechają się. Jedna dziewczyna, Kasia, przechwytuje bęben – rozmawiamy z nią potem, a Agata prowadzi modlitwę. W oczach Kasi widać łzy. W międzyczasie Michał rozmawia z jakimś chłopakiem, również się o niego modli – a wszystko to między przejeżdżającymi pociągami, pośród ludzi spieszących się z pracy do domu.

Kiedy wychodzimy na zewnątrz, już jest ciemno. Mijamy przystanek autobusowy, śpiewając „You won’t relent”, na co reaguje grupka z psem. To młodzi chrześcijanie – śpiewamy dla nich, a potem tłumaczymy, czym jest chrzest w Duchu Świętym i dar języków.

Kawałek dalej, pod Zieloną Gęsią, stoi mężczyzna. Śpiewamy i dla niego – to żołnierz, który niedawno wrócił z Afganistanu. Opowiadam mu potem moje świadectwo. Mówi, że „też zna ten pokój”, o którym mówię, ale widać, że ciężko mu się otworzyć na ulicy, że nie czuje się komfortowo. Cieszymy się, że i tak sporo wysłuchał, jak na twardziela z wojska. To był dobry dzień.

Tags

Comments are closed.