Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

Nie odpuszczam

ewang.

2 lipca 2014

Marysia:

Dziś kolejne wspólne wyjście z kościołem. Uwielbienie ponownie zajmuje centralne miejsce pod kolumną Zygmunta, a my krążymy nieopodal. Znowu jest pastor Artur Ceroński z żoną Agatą, która również głosi, jest pastor Janusz Szarzec – razem przynajmniej kilkanaście osób. Kiedy rozlega się śpiew i echem niesie po całym placu, ludzie zaczynają się zatrzymywać. Pomiędzy pieśniami: głoszenie i świadectwa. Każde inne, bo historia każdego jest inna.

 

Podchodzimy do różnych osób – nie zawsze ludzie się otwierają. Nie zniechęcamy się i staramy się podchodzić do następnych ze świeżym zapałem.

 

Kątem oka widzę, jak Michał rozmawia z całą grupką młodzieży. Chwilę potem modli się o każdego po kolei. Ja krążę tu i tam. Nagle widzę, jak prosto w stronę kolumny maszeruje roześmiana gromada punków. Młodzi chłopcy, mają może 16, 17 lat. Wesoło im, trochę się podśmiewują z tego, co widzą. Podchodzę do nich i zaczynam mówić o Bogu. Co chwila salwy śmiechu. Jeden po drugim odchodzą, przekrzykując mnie. Bóg daje mi wyjątkową cierpliwość względem każdego z nich.

Ostatniemu nie przepuszczam – kiedy próbuje odejść, mówię z uśmiechem, że jeszcze nie skończyliśmy. Potulnie wraca i kilka minut rozmawiamy. Przynajmniej widzi w końcu, że chrześcijanie są normalnymi ludźmi, a nie nawiedzonymi mistykami, którzy patrzą na innych z góry. Mówię, jak realny jest Bóg, jak namacalne są Jego działania w życiu człowieka.

 

Pod koniec widzę dwie dziewczyny, jak stoją i się przysłuchują. Podchodzę i tym razem nie zaczynam rozmowy, ale od razu mówię, że chciałabym się o nie pomodlić. Zgadzają się od razu – to nowonarodzone katoliczki. Zaczynam od falstartu, błogosławiąc życie w jednej z nich, ale okazuje się, że zmyliła mnie sukienka o kroju ciążowym. Śmiejemy się wszystkie trzy i modlę się dalej, o prowadzenie Ducha Świętego, o wypełnienie powołania i zrealizowanie woli Bożej w życiu. Długo potem rozmawiamy, ponownie się modlimy (o chrzest jednej z nich w Duchu Świętym) i znowu rozmawiamy. Robi się ciemno. Kiedy wybija 22, decydujemy że czas wracać do domu, ale jesteśmy w kontakcie. Mam się spotkać ze znajomym jednej z nich i w kolejnym tygodniu zobaczę wyraźnie, że to Bóg zaaranżował tę sytuację. Jego problemy dotykają sfery, która mocno leży mi na sercu od dłuższego czasu i wiem, że mam dla niego dużo dobrych wiadomości – w które jemu będzie aż ciężko uwierzyć. Może kiedyś będę mogła o tym napisać…

Tags

Comments are closed.