1:0 dla Niego!

23 maja 2020
Comments off
2 964 Odsłon

Tekst: Zuza Śladowska

Czerwiec 2019

Po mocno aktywnym umysłowo okresie maturalnym zaczęły się upragnione, najdłuższe wakacje.

Wraz z ich początkiem udałam się w nasze piękne, polskie góry. Zapowiadał się super beztroski tydzień… na ten wyjazd czekałam już od dawna… na te widoki zapierające dech w piersiach, pogaduchy z przyjaciółką, cudownie spędzony czas i sesje fotograficzne w plenerze! Pewnego więc wieczora wybrałyśmy się w plener… na łąkę (!) to był perfekcyjny spot, a w górach o zachodzi słońca to już w ogóle… Ten, kto nie wie o czym mówię niech uwierzy po prostu na słowo, że było to wyjątkowe miejsce, którym byłyśmy bardzo podekscytowane… Jednak ta ekscytacja nieco opadła, kiedy po powrocie odkryłam pod kolanem kleszcza…

Z początku ogarnęło mnie niedowierzanie, a w głowie zaczęły kłębić się tysiące myśli. To nie mogło się dziać naprawdę.. Przede wszystkim nie wiedziałam, co mam zrobić. Wyjąć go/zostawić…? Szybko jednak zadzwoniłam do rodziców i po konsultacji z nimi usunęłam go ze skóry. Po tym temat na pare dni ucichł. a ja mając z tyłu głowy świadomość, że niektóre kleszcze przenoszą boreliozę cały czas wierzyłam i ogłaszałam, że właśnie ten kleszcz, który mi się wbił nie był zakażony i nie grozi mi żadna borelioza…

Niestety, gdy tylko wróciłam do Warszawy temat „wrócił na tapet”. Zrobiłam test diagnostyczny, którego już podstawowe badanie krwi wykazało wynik dodatni.

– „Ma Pani boreliozę – oświadczył lekarz.”

To był szok! Nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę… Nie tyle moje wakacje, ale wygląd najbliższych miesięcy stał pod znakiem zapytania. Leczenie boreliozy nie zawsze ogranicza się do kilkutygodniowego przyjmowania antybiotyków… bardzo często wiąże się to z różnymi „nieodwracalnymi” powikłaniami, uszkodzeniami tkanek i narządów organizmu. Dodatkowo trzeba trzymać się pewnej zdrowej diety, nie można się opalać, przyjmuje się probiotyki, pije napary bądź nalewki z ziół… Znałam historię ludzi i nie wierzyłam, że moja i to jeszcze w tak młodym wieku mogłaby potoczyć się w podobny sposób…

Po podstawowym więc badaniu przyszła pora na te… bardziej specjalistyczne. Jedna wizyta za drugą. Podróże po specjalistach w tę i z powrotem. Jedno pobieranie krwi za drugim. W przeciągu 3 tygodni miałam ich z pięć. Pierwsze dodatnie. Drugie potwierdzające dodatnie wartości przeciwciał z pierwszego. Lekarze nie chcieli czekać, gdyż ten działa na niekorzyść. Został mi przepisany antybiotyk…

To był ten moment kiedy chwilowo się załamałam. Zadawałam sobie pytania – dlaczego to się akurat musiało stać? dlaczego akurat teraz kiedy przede mną tak wspaniały czas? dlaczego, choć modliłam się o zdrowie wynik wskazujący boreliozę wciąż był dodatni? To wszystko trochę mnie przerażało…

Po krótkim czasie jednak dotarło do mnie, że temat jest poważny, a to znaczy, że nie mogę go ot tak zostawić i ulec strachowi, ale tym bardziej powinnam modlić się o ponadnaturalne uzdrowienie i mądrość w działaniu! Przecież Słowo Boże mówi: „Bóg bowiem nie dał nam Ducha lęku, lecz mocy, miłości i trzeźwego myślenia.” (2 Tym 1:7)

Postanowiłam przysłowiowo „wziąć się w garść”. Nie stawiać całej mojej nadziei w lekach, diagnozach lekarzy i ich przewidywaniach co do toku mojej choroby, czy doświadczeniach znajomych, ale postanowiłam działać. Cała moja rodzina, przyjaciele i Kościół mieli w tym udział, a Bóg serio działał!!! Antybiotyk kupiłam (w ilościach hurtowych :p), aleee nigdy go nie wzięłam! Po krótkim czasie przyszedł czas na trzecie badanie… i wiesz co? Dodatnie wartości przeciwciał trzeciego badania w porównaniu z drugim, znacznie spadły! Wiedziałam, że zmierzam w dobrym kierunku i postanowiłam, że nie poddam się póki nie zobaczę 0 punktów. Śmiałe posunięcie? Prawda, ale swoją pewność miałam w Nim! 🙂

Po paśmie porażek – wyników dodatnich w kierunku boreliozy – przyszedł czas na ponadnaturalny zwrot akcji! To samo, ale czwarte już badanie wykazało w końcu wynik ujemny! W mojej krwi nie było już krętek boreliozy!!! ZOSTAŁAM CAŁKOWICIE UZDROWIONA!!! Bez zażywania jakichkolwiek antybiotyków!

Mój lekarz prowadzący był w takim szoku. Nigdy wcześniej nie widział takiego „przypadku”, a uwierzcie terminy wszystkie zapełnione miał po brzegi. Nie wiedział jak to się w ogóle miało prawo wydarzyć – na początku miesiąca mieć boreliozę, a pod koniec miesiąca już jej nie mieć…

Być może Tobie również ciężko jest w to uwierzyć, ale jeśli mnie znasz to wiesz, że po chorobie ani śladu, żadnych komplikacji i powikłań! To był ewidentnie ponadnaturalny zwrot akcji, który mógł uczynić tylko Bóg.

„Wiem jedno: byłem niewidomy, a teraz widzę.” (1 J 9:25)

Wiem jedno: miałam boreliozę, a teraz nie mam! — > 1:0 dla Niego!


Dlatego chcę żebyś wiedział/a, czytając dzisiaj to świadectwo, że dobrze Ci znana fraza „wiara czyni cuda” jest prawdziwa. Ona jest realna, do każdej dziedziny, jeżeli naprawdę wierzysz i tak naprawdę walczysz o swój cud, o swoje zwycięstwo. Tak, jak w każdej dziedzinie życia – wpierw musisz podjąć działanie, a jak już je podejmiesz to dzieją się rzeczy, o jakich nawet nie marzyłeś/aś.

Ty również zawalcz i otrzymaj swoje UZDROWIENIE !!!

Comments are closed.