Blogi
Teologia Boża a teologia Jonasza (Czerwiec 18, 2018 6:12 pm)
Czy jesteś bogaty w Bogu? (Czerwiec 7, 2018 7:06 pm)
Prawdziwe objawienie (Maj 23, 2018 10:38 pm)
Potrzebujemy osobistego objawienia (Maj 10, 2018 3:54 pm)
Maria z Betanii (Kwiecień 30, 2018 2:34 pm)

​CELIBAT, czyli jak kościół rzymskokatolicki z prawem natury wojował…

Tekst: Janusz Szarzec

W tyglu rodzimych mediów ponownie zawrzało. Sensacja! Pedofilia w Kościele! Księża molestują seksualnie dzieci. Ponoć pedofilów wśród duchownych jest tyle samo, a może nawet mniej niż wśród innych „grup zawodowych”, lecz ten argument brzmi co najmniej kontrowersyjnie. No bo przecież choćby jeden taki przypadek, to o jeden za dużo, gdy mówimy o „zawodzie” – bądź co bądź – zaufania społecznego. Na dodatek sypnęło nam, niczym z rogu obfitości, medialnymi doniesieniami o innych seksualnych aferach z udziałem księży.

Oczywiście, w takiej sytuacji musiało pojawić się pytanie o przyczynę tego stanu rzeczy.
Oprócz kilku standardowych, racjonalnych przesłanek (stres wynikający z pracy z ludźmi, brak umiejętności z nim sobie radzenia, większa ilość „pokus”, osamotnienie duchownego) chyba po raz pierwszy na taką skalę pojawiła się w dyskusji kwestia celibatu duchownych rzymskokatolickich.

O dziwo, tym razem pytania o jego zasadność nie zostały potępione w czambuł przez hierarchów. Nawet wysoko postawieni watykańscy oficjele przyznają, że celibat to nie dogmat, a jedynie tradycja kościelna (prawdopodobnie dla zdecydowanej większości katolików w Polsce było to jednak szokujące odkrycie). Co prawda głęboko w kościele osadzona, lecz istnieje ponoć możliwość zmian w tej materii, występują także przypadki żonatych księży sprawujących posługę itp., itd. Ktoś puścił plotkę, że Watykan planuje znieść celibat, tyle że za… 50 lat. Ktoś inny z kolei studził nastroje, twierdząc, nie bez racji, że to tylko wybieg mający na celu wyciszyć szum medialny wokół problemu.

Skoro celibat (obowiązek bezżenności oraz nie utrzymywania stosunków seksualnych) to nie dogmat, a tradycja, to spróbujmy pokrótce prześledzić historię jej zaprowadzania w obrębie instytucji kościelnej.

Czy celibat jest w Biblii?
Pismo Święte nie formułuje żadnych tego rodzaju nakazów ani nawet sugestii wobec duchownych. Wręcz przeciwnie, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie osoby samotne (i to z własnego wyboru) sprawujące posługę kapłańską, służbę Bogu w ogóle, należały do zdecydowanej mniejszości. Postaci Jana Chrzciciela, Jana Ewangelisty czy wreszcie apostoła Pawła są wyjątkami wobec całej rzeszy sług Bożych na czele z apostołem Piotrem, który „zabierał z sobą żonę chrześcijankę” (1Kor. 9:5). Jedynym ograniczeniem było posiadanie jednej żony/męża (1Tym.3:2). O zasadności posiadania własnej rodziny przez duchownego pisał chociażby sam apostoł Paweł, na którego przykład tak ochoczo powołują się zwolennicy celibatu(1Tym.3:4-5; 12). Argumentu, że Jezus Chrystus nie miał żony, ze względu na jego oczywistą niedorzeczność (wyjątkowość osoby Syna Bożego i Jego służby) nie można traktować poważnie.

Natomiast całkowicie poważnie traktowali apostołowie wczesnego kościoła (zwłaszcza Jan oraz Paweł w swoich pismach) zagrożenie ze strony tzw. gnozy, czyli nurtu filozoficzno-religijnego, którego wpływy już w pierwszym wieku n.e. zaczęły dosięgać chrześcijan (1Tym. 6:20-21). Jednym z głównych jego założeń było potępienie sfery fizyczności człowieka, jako siedliska złych pożądliwości w przeciwieństwie do „boskiego pierwiastka” ludzkiego ducha. Prowadziło to m.in. do licznych nadużyć w postaci np. zaniedbywania naturalnych potrzeb oraz skrajnego umartwiania ciała (Kol.2:4;16-23; 1Tm.4:1-3). W przyszłości owa tendencja miała na nieszczęście odegrać kluczową rolę w kształtowaniu typu duchowości chrześcijańskiej.

Droga do bezżeństwa
W Kościele wschodnim już w III w n.e., w ramach popularyzacji wstrzemięźliwości seksualnej wśród duchownych, coraz częstszą praktyką było niezawieranie przez nich małżeństw po uzyskaniu święceń. Tylko niżsi duchowni mogli potem nadal się żenić. Na początku IV w. pojawiły się głosy zabraniające czynnym duchownym płodzenia dzieci w obrębie swoich małżeństw (Synod w Elwirze), a nawet diakonom zawierania małżeństw po święceniach, jeśli wcześniej nie zastrzegli sobie takiego prawa(Synod w Ancyrze). Sobór w Nicei (325 r.) w walce z praktyką konkubinatu wśród duchownych zabraniał im zamieszkiwać z kobietami poza ścisłym z nimi pokrewieństwem.

W połowie V w. papież Leon I rozszerzył zakaz małżeństw na subdiakonów, a w VI w. małżeństwa duchownych zawierane po ich święceniach były uznawane za nieważne(choć życie pisało zgoła odmienne scenariusze). W ramach dyscyplinowania krnąbrnych duchownych np. III i IV sobór w Toledo nakazywał, by biskupi sprzedawali kobiety podejrzane o kontakty seksualne z księżmi, a dochód przeznaczali na cele charytatywne.

Zaś IX sobór w Toledo (665 r.) zakłada kary kanoniczne dla każdego duchownego płodzącego dzieci i sugeruje by te, pozbawione spadku po swoich rodzicach, stawały się automatycznie niewolnikami kościoła jako pochodzące z haniebnego związku. Zresztą wątek zakazu dziedziczenia majątku duchownych stawał się coraz to bardziej istotny w kontekście bogacenia się kościoła i obawy o rozproszenie jego stanu posiadania.

W VIII w. celibat stał się prawem powszechnym na Zachodzie, lecz nie został jeszcze usankcjonowany jako jedyna forma życia przeznaczona duchownemu. Widać kościół nadal borykał się z tą „delikatną” materią wszak np. Sobór w Metz (753 r.) groził za uprawianie nierządu wyższym rangą duchownym pozbawieniem ich stanowisk a niższym-chłostą publiczną.

W 1049 r. papież Leon IX zaostrza kary za małżeństwa księży, a w 1059 Mikołaj II ogłasza zawieszenie w czynnościach kapłańskich dla żonatych księży. Wreszcie w 1079 r papież Grzegorz VII wydaje dekret o pozbawieniu urzędu żonatych księży. Rozpoczyna się reforma kościoła zwana gregoriańską, kontynuowana potem przez kolejnych papieży. Kalikst II na Soborze Laterańskim I delegalizuje wszystkie małżeństwa księży i wprowadza obowiązkowy celibat. Potwierdza to Sobór Laterański II w 1139r.

Na tym jednak nie koniec problemów, a dopiero ich początek. Teraz bowiem trzeba było powyższe zapisy surowego prawa wyegzekwować od duchownych, którzy nie kwapili się zbytnio do ich przestrzegania. I tak, w Polsce celibat obowiązywał od końca XII w. z tym, że początkowo dominował w zakonach, gdzie składa się śluby czystości. Przez cały XIII wiek aż do XIV trwała walka z duchownymi o pełne wdrożenie w życie zasady celibatu. Bywało, że dopiero pod groźbą ekskomuniki i pozbawienia prawa do udzielania ludowi sakramentów, biskupi i księża ustępowali. Ludzie w nierównej walce z potężną machiną wszechwładnej wówczas instytucji musieli ponieść porażkę. Razem z nimi przegrał również zdrowy rozsądek i osobista wolność jednostki.

Sobór Trydencki w 1563 r. poszedł dalej, w Dekrecie o Sakramencie Małżeństwa określając celibat jako szlachetniejszy wybór od samego małżeństwa: „Jeśli ktoś mówi, że stan małżeński powinien być traktowany wyżej nad stan dziewictwa czy celibatu i że nie jest lepsze i bardziej święte pozostać w dziewictwie czy celibacie niż zawrzeć małżeństwo, niech będzie wyklęty ze społeczności wiernych”. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż zarówno te, jak i wiele innych postanowień owego Soboru, miało charakter „antyreformacyjny” wobec wielkiego religijnego i społecznego ruchu, jakim była Reformacja europejska z początku XVI w. (Luter np. rekomendował duchownym, zakonnikom i zakonnicom zawieranie małżeństw, a w miejsce klasztorów zakładanie uczelni).

Wiek XVII naznaczony wojnami i czystkami religijnymi, bezpardonową walką o dominację wyznaniową na starym kontynencie, o „rząd dusz”, okazał się katastrofą dla narodów i społeczeństw. W obliczu ówczesnych wyzwań o charakterze egzystencjalnym kwestia celibatu duchownych nie była już bynajmniej sprawą zasadniczą.

Comments are closed.